Archiwum 07 marca 2015


Rejs 29
Autor: oryginalna42
Tagi: wspomnienia  
07 marca 2015, 20:23

 Krążący wkoło domostwa Kituś nadal kradł nam żywność, rozwieszał skarpetki po drzewach i ciskał w naszą stronę przeróżne, nawet najbardziej obrzydliwe odpadki. Dokuczał nam na wszystkich piętrach, począwszy od podłogi, poprzez krzesła, stoły, wysoko umieszczone półki, aż po sam sufit, dach i najwyższe szczyty okolicznych drzew. Po daremnym poszukiwaniu swojej ostatniej chusteczki do nosa i po jej ukazaniu się w postaci chorągwi powiewającej na wysokiej palmie padłem zwalony niemocą na łóżko, gdy nagle  na płóciennym, nieprzezroczystym suficie naszej moskitiery zauważyłem jakieś wybrzuszenie.  To wybrzuszenie nie tyle co było ale jeszcze się ruszało rytmicznie, z czego wywnioskowałem, ze jakieś bydle zasiadło sobie wprost nad moją głową i tamże się drapało, zwalczając i wysypując na mnie insekty. Kituś, czy nie – myślałem – ale to nie mógł być on, bo na takie rozsiadanie się tuz nad moją głową jest wszakże zbyt ostrożny … cóż jednak mi szkodziło spróbować i sprawdzić. Po cichutku podniosłem się z łóżka, wyciągnąłem w górę ręce i jednym ruchem chwyciłem od spodu za zgłębienie w płótnie. Głośny skrzek rozpruł cala cisze leśną a cos bardzo ostrego gryzło mnie w palec i jak stalowa sprężyna miotało się w rękach. Jakaś żółtawa ciecz zaczęła się filtrować przez płótno i gęstymi kroplami kapała mi na twarz. O nie mimo wszystko pochwyconej zdobyczy nie miałem zamiaru wypuszczać z rąk i choć nic zrobić nie mogłem .. to stałem i trzymałem. Zacząłem Cie wołać wydzierając się  na całe domostwo iż złapałem Kitusia. Usłyszałem z ulga, ze zbiegasz po schodach, byłem już cały w owej nie miłej cieczy, gdy z przerażeniem stwierdziłem, że poszedłeś w ślady królowej i rąbnąłeś jak długi już na drugim stopniu, zmuszając mnie do tego, bym mimo coraz to żywszego filtrowania się kropli trzymał jeszcze dłużej wystraszone zwierze. Pozbierałeś się jednak szybko, jak na ciebie i obolałe siedzenie i zaraz,  po krześle złapałeś od góry  płótno a w nim i małpę, która za chwilę stanie przed sądem. Według pierwszego punktu wyroku nasz skazaniec dostał na biodra gruby, szeroki rzemień ze skóry bawołu i został przykuty do nogi stołowej łańcuchem stosowanym raczej dla krowy.  Miał być karmiony przez tydzień jedna potrawą, której nie znosił, bo jest ostra … musztardowa, w razie gdyby odmawiał przyjęcia pokarmu, miał być karmiony na siłę. Trzecia kara było siedem kąpieli w najgłębszym miejscu rzeki, i to z trzykrotnym zanurkowaniem każda. Kituś wszystkie te kary przyjmował w sposób wręcz czupurny i nawet szybko nauczył się wyrzucać z siebie od przodu i od tyłu tę pakowana mu do pyska pikantną potrawę. Tylko raz jeden podczas samego już finału kary, podczas siódmej kąpieli i trzeciego nurkowania stracił nieco tupet, poszedł na dechy i rozłożył się jak długi na słońcu. Musieliśmy go cucić … moja metoda usta-  usta zaowocowała tym, ze sam miałem w gębie pikantną potrawę, ale z domieszka małpich soków trawiennych.